trochę inny wiersz ot tych co piszecie ale mam nadzieję że się spodoba

Strach
Myśli natrętne, jak stada czarnych wron,
Krążą i krążą i kraczą oszalałe.
ich dzioby i pazury ranią aż do krwi
A serce z bólu, całkiem skamieniałe.
Ten kamień w piersi jest wielki jak głaz
I ciężki tak, że zgina kolana.
Dokoła pustka i ciemna noc,
Nie da wytrzymać się tak do rana.
Żeby choć jeden promyczek maleńki,
Rozpędził wreszcie te złowrogie chmury.
Ciemne i gęste i tak przerazliwe,
Że brak odwagi, by spojrzeć do góry.
Ból niemoc, rozpacz i paniczny strach,
Paraliżują całe moje ciało.
Więcej nie zniosę, serce ty to wiesz,
Nie pozwól proszę, by to dłużej trwało.
Już się zatrzymaj, nie wal z całych sił.
Ucisz się w końcu, bo to strasznie boli.
Chcę wreszcie zasnąć, przeczekać tę noc.
Wypuść mnie, wypuść ze strachu niewoli.